1. English
  2. Polski
Luk Loves Whisky / Subiektywnie o whisky

Strona główna » Testy / Degustacje » Laphroaig 10 years old 70 proof z lat ’70

Laphroaig 10 years old 70 proof z lat ’70

Laphroaig 10 years old 70 proof z lat ’70

4

Powrót do przeszłości.

Testy / Degustacje
(87 pkt.)

Artykuł

Tak, nadszedł wielki moment na degustację Laphroaiga 10 years old zabutelkowanego z latach ’70 ubiegłego wieku. Zatem wystroiłem się w garnitur, pięknie wyprasowałem koszulę i założyłem krawat… Taki żarcik…., przecież whisky jest do picia, a nie aby do niej modlić się. Cóż czasem można o tym zapomnieć.

lukloveswhisky.pl

Laphroaig 10 years old 70 proof ’70

Laphroaigu na blogu już wiele zostało powiedziane, nie ma co w tej sytuacji powtarzać się. Laphroaig 10 years old, którego za chwilę będę kosztował, został zabutelkowany w latach ’70. Z 70 proof, co stanowi 40% ABV (do 1 stycznia 1980 Brytyjczycy stosowali skalę proof do pomiaru poziomu alkoholu, według przelicznika 1.75 proof – 1% ABV, w USA przelicznik wynosi 2). Mojego sampla kupiłem podczas Whisky Live Warsaw 2015 od Daniela z bestwhiskymarekt.com. W zasadzie żadnej większej wiedzy na temat tego wydania nie mam, więc nie pozostaje nic innego jak napełnić kieliszek.

lukloveswhisky.pl

Laphroaig 10 years old 70 proof ’70

lukloveswhisky.pl

Laphroaig 10 years old 70 proof ’70

Pierwsze co rzuca się w oczy to bursztynowy kolor, ciemniejszy od aktualnych wydań 10 yo, a do tego w środku pływa wiele drobniutkich fragmentów, podobnych do fusów herbaty, może z beczki, a może z korka. Nie można wykluczyć, że whisky nie była szczególnie filtrowana, tak jak odbywa się to obecnie.

lukloveswhisky.pl

Laphroaig 10 years old 70 proof ’70

lukloveswhisky.pl

Laphroaig 10 years old 70 proof ’70

N: ciekawie, przede wszystkim ziołowo z delikatnymi elementami torfu, mięta, melisa, rumianek, całkiem świeżo, w drugiej fazie przychodzi w zasadzie dotyk zastygającego asfaltu i ślady smoły, potem pomarańcza i jej skórka, kandyzowana pomarańcza, liczi, przy okazji jest też cały czas dość słodko, w stylu miodowym, generalnie zapach jest spokojny i zrównoważony, nic nie przytłacza, nie narzuca się, nie czuć też w ogóle żadnego alkoholowego drażnienia;

S: tu bardziej czuć torf, bardziej typowo dla obecnego 10 yo, mam dym, wędzonkę i solankę, ale też miętę, melisę; całkiem ziołowo, a dalej anyż, lukrecje, dojrzała pomarańcze, kandyzowane pomarańcze, słodycz miodu, tytoń i czarna herbata, także w tym przypadku bez alkoholowego drażnienia;

F: dość długi z torfem i dojrzałą pomarańczą.

Punktacja: 87.

Cieszę się, że mogłem spróbować Laphroaiga 10 years old zabutelkowanego w latach ’70 ubiegłego wieku. Czy jest lepszy od obecnego? To trudne pytanie. Jest po prostu inny. Moim zdaniem łagodniejszy, bardziej ziołowy, ale za to mniej dymny i medyczny, choć to oczywiście cały czas Laphroaig. Nie wiadomo też czy smakował tak samo 30 lat temu. Na walory degustacyjne mógł wpłynąć przecież sposób i miejsce przechowywania butelki.

Warto spróbować przy nadarzającej się okazji.

lukloveswhisky.pl

Laphroaig 10 years old 70 proof ’70


4 komentarze

  1. Radek

    27 August 2016 / 16:36

    Recenzja pisana – jak zwykle u Pana – z dystansem i umiarem. Cieszy, że nie podchodzi Pan do starych whisky czołobitnie, jak to czasami się zdarza. I tylko szkoda, że większości z nas raczej nie dane będzie spróbować takiego Laphroaiga sprzed 4 dekad. Mnie osobiście zaskakuje mało torfowy charakter tej whisky. Czyżby związki fenolu mogły się w jakiś sposób degradować/ulatniać w trakcie długiego leżakowania w butelce? A może dawny Laphroaig po prostu był mniej torfowy, niż dziś..?

    Odpowiedz
    • LukLovesWhisky

      29 August 2016 / 20:12

      To ciekawe wrażenie spróbować czegoś z lat ’70. Ja też spodziewałem się nieco bardziej torfowego charakteru, zwłaszcza po doświadczeniach z obecnymi wydaniami. Na pewno wraz z czasem spędzonym przez destylat w beczce poziom torfowości spada. Podobne zjawisko może zachodzić w butelce z tym, że na dużo mniejszą skalę. Mówi się o zjawisku dojrzewania whisky w butelce, ale proces ten jest dużo wolniejszy niż w przypadku beczki. Do tego dochodzi sposób przechowywania butelki i pewnie też oksydacja (kiedy butelka przez długi czas jest np. tylko w połowie nie pełna). To tylko przykładowe i podstawowe elementy, które mają tu znaczenie. A tak z jeszcze innej strony to należałoby cofnąć się w czasie i jej spróbować lub kupić dziś butelkę 10 yo i otworzyć za 40 lat 😉
      Miłego degustowania, pozdrawiam.

      Odpowiedz
  2. wojtek

    29 December 2016 / 22:04

    Ciekawy jestem porównania podstawowych edycji whisky produkowanych w ostatnich kilku latach z tymi produkowanymi np 10 czy 20 lat temu, jak by wypadły te nowe Laphroigi, Ardbegi, Springabanki na tle tych samych wiekowo butelek ale z przed kilkunastu lat? wiadomo że wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na whisky jakość raczej spada ale w jakim stopniu? czy czuć różnice czy jest to tak mało zauważalne że nie ma co się nad tym zastanawiać? jest szansa na takie porównanie?

    Odpowiedz
    • LukLovesWhisky

      21 March 2017 / 20:28

      Też jestem ciekaw takiego bezpośredniego porównania. Jak jakieś ciekawe pary wpadną mi w ręce, na pewno podzielę się wrażeniami. Z drugiej strony rzeczywiście często słyszy się, że kiedyś whisky trzymała wyższą jakość. Na pewno da się to wyraźnie odczuć przy podstawowych blendach, które kiedyś nadawały się do degustacji bez rozwadniania, dziś to nieco trudniejsze zadanie. Co do single maltów, biorąc pod uwagę wiekowe edycje (pomijając 3 letnie NASy) sprawa może być nieco bardziej skomplikowana, trudno powiedzieć czy te dawniej destylowane były lepsze, pewnie były inne, ale w dużej mierze to sprawa gustu. Pozdrowienia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *